Erasmus dinner

1

Posted by Naat | Posted in impr | Posted on 07-03-2008

Dinner zaczął się po 21.00. Spotkaliśmy się - erasmusi - pod królową, czyli na placu na rondzie pod pomnikiem jakiejś królowej (później się dowiem co to za jedna to napiszę ;P). Potem poszliśmy trochę wyżej (starówka leży na wzgórzu) do placu, gdzie w środę byliśmy w ogródku piwnym. Tam spotkaliśmy się w parą Portugalczyków, którzy zaprowadzili nas do mieszkania, gdzie było party. Okazało się, że jest to także przyjęcie urodzinowe dwóch dziewczyn.

Zrobiłyśmy wcześniej sałatkę z tuńczyka, selera naciowego, cebuli, z majonezem i sokiem z cytryny i kupiłyśmy 6pak piwa. Nikolina kupiła kilka butelek różnego alkoholu, bo chciała każdego spróbować :) Inni też kupili tylko napoje. Ale na miejscu okazało się, że Portugalki przygotowały dużo pysznych potraw. Były różne rodzaje makaronów zapiekane z sosami i serem, hiszpańska tortilla (ziemniaki zapieczone z musem jajecznym), pyszne bułeczki nadziewane oliwkami, brokuły zapiekane w serze, mozarella z pomidorami, ciasto czekoladowe… i inne rzeczy których nie potrafię nazwać ;P

Węgrzy kupili wino w kartonie =) A dokładniej - w opakowaniu z folii aluminiowej w formie kubika, który był włożony w kartonowe pudełko. Nalewało się z małego kranika. W smaku nie było takie złe, pomimo, że to chyba najtańsze wino ;P Na półce znalazłyśmy aluminiową poduszkę - wyglądała tak, jakby to aluminiowe opakowanie po winie ktoś nadmuchał. To dopiero sprytny design =D

Mieszkanie, w którym była impreza było duże i miało bardzo skomplikowany układ, korytarze to był mały labirynt ;P Do jednej z łazienek można było wejść z dwóch stron i w dodatku z niej przechodziło się jeszcze dalej do toalety. Na taras wychodziło się też przez jakieś kolejne pomieszczenia…

Leciała muzyka z laptopa. Przyszło bardzo wiele osób, my - erasmusi - na początku rozmawialiśmy głównie ze sobą, ale potem nawet - ponoć nieśmiali - Portugalczycy się włączyli do rozmowy. Na koniec nawet trochę rozruszał się danceflor ;) ale o dziwo tylko portugalskie dziewczyny były skore do tańca, faceci tylko siedzieli pod ścianami i byli bardzo pochłonięci rozmawianiem ze sobą ;P Sara nam tłumaczyła coś o stosunkach damsko-męskich, o ile dobrze zrozumiałam to tutaj dziewczyny wykazują zdecydowanie większą inicjatywę, gdy podoba im się jakich chłopak, niż odwrotnie. Widać nie ma zwyczaju, aby chłopak prosił dziewczynę do tańca ;P Więc tańczył z nami tylko Balazs….. ;D

Wróciłyśmy do domu ok. 3.00. A pobudka o 7.30, żeby zdążyć do szkoły na 8.30 na zajęcia z Digital Drawing…. koszmar rannego wstawania :P

Post a comment

You must be logged in to post a comment.