Ośmiorniczki nie stanęły w gardle ;P

0

Posted by Naat | Posted in impr, szkoła | Posted on 13-03-2008

Wstałyśmy bladym świtem, żeby być w szkole o 8.30 na Digital Drawing, oczywiście byłyśmy 10 minut przed czasem, profesor spóźnił się 15 minut, a zajęcia rozpoczęły się po 9.00 ;P Byłyśmy bez śniadania, Joao mówił prawie tylko po portugalsku i rzutnik słabo świecił i niewiele było widać… I tak jakoś przedrzemałyśmy na jawie ;)

Poszłyśmy do Sandry załatwić immatrykulację, a potem Natalia poszła do domu spać, a ja poszłam na lunch, gdzie spotkała mnie coś, co wpłynęło na całe moje przyszłe życie…

Stanęłam w kolejce do ryb (z drugiej strony jest kolejka do mięsa ;) ) i zobaczyłam, że dzisiaj jest ryż z jakimiś jakby pierogami… Gdy już dostałam talerz na swoją tacę, ku mej zgrozie ujrzałam, że w tych pierogach są małe macki… Ale było już za późno za odwrót… A ja byłam piekielnie głodna… I wzięłam do ust te macki i resztę ośmiorniczek, nie patrząc na to co jem i starając się sobie wyobrażać, że to kurczak ;P czy cokolwiek innego… I stwierdziłam, że to jest bardzo smaczne! Wręcz pyszne :] Mogę chyba zatem uznać, że jednak lubię owoce morza =)

Wieczorem poszłyśmy na cheese&wine dinner do Norwegów. Było sporo osób i bardzo dużo jedzenia =) Każdy przyniósł kawałek jakiegoś sera i wino, poza tym Marik i Vesna zrobiły pieczone kiełbaski, sałatki, duszone pieczarki, grzanki ziołowe, krakersy czosnkowe, była miska truskawek, winogron, mango… Kolejna uczta bogów :D

Poznałam Annę, która studiowała już w Porto, a teraz jest na drugim roku Graphic&Multimedia, ale wcześniej była chyba rok na jeszcze innym kierunku. Ma bardzo złe zdanie o organizacji szkoły ESAD.CR - opowiadała, że władze szkoły zwodzą studentów, wszystko tłumacząc procesem bolońskim, o tym, że podwyższają bezprawnie czesne (wynosi ono ok. 100 euro miesięcznie), że starają się zlikwidować związek studentów, a przynajmniej wpływać na jego decyzje. Ogólnie w szkole od kilku lat sytuacja zmienia się na gorsze. To pierwsza osoba z Portugalii, którą słyszałam narzekającą - poczułam się prawie jak w Polsce ;P

Po zakończeniu dinneru ok. 1 w nocy poszliśmy do centrum z zamiarem udania się na dyskotekę Flux. Najpierw poszliśmy do pubu Trintas Espinhas (nie wiem czy dobrze to napisałam), było tam dość tłoczno i ogólnie wszyscy stamtąd także zmierzali do Fluxa. W czwartki odbywa się tam dyskoteka “szkolna”. Póki co jednak, wszyscy stali na ulicy i gadali. Balazs, Anita i ja postanowiliśmy wreszcie ruszyć do tej dyskoteki, ale wszyscy Portugalczycy twierdzili, że tak wcześnie to nie ma po co tam iść - dopiero ok. 2-3 można. Ale już była 2.00 ;P Poszliśmy więc na plac, gdzie wszyscy się powoli gromadzili i oczywiście gadali i gadali i gadali… Poznaliśmy niejakiego Ravena, jak sama ksywa wskazuje - metala (słucha Theatre of Tragedy) :> Trochę był zanadto zadbany jak na metala, ale tutaj tylko tacy są ;P Był tam jeszcze inny mroczny gość, cały w skórze, z długimi włosami, dużą ilością kolczyków i srogą brodą (wykapany krasnolud) - i miał na nogach skórzane kozaki na koturnie :> Raven zapytał się gdzie idziemy i skrzywił się, gdy usłyszał, ze do Fluxa. Powiedziałam więc, że słyszałam o tym, że kiedyś odbywały się świetne imprezy anty-flux’owe. Raven od razu to podchwycił i ruszył w tłum organizować Anti-Flux. Niebawem wrócił do nas zadowolony - będzie Anti-Flux i musimy przyjść. Przedstawił nam niepodważalny wywód - we Fluxie siępłaci 3 euro za wstęp - dziewczyny i aż 5 - faceci. W tym jest tylko 1 piwo. A na Anti-Fluxie nic się nie płaci za wstęp, tylko za piwo, albo i nawet za to nie.

Jeszcze sobie pogadaliśmy… minęła godzina… i nic. Wszyscy stoją i gadają na tym placu. Nikt nie idzie ani do Fluxa ani na Anti-Flux. Nikolinie i mnie już nogi przymarzły do bruku, więc poszłyśmy do akademika spać ;P Ciekawa jestem ile jeszcze czasu wszyscy stali na placu zanim poszli na balety - o ile w ogóle poszli ;P

Post a comment

You must be logged in to post a comment.