W niedzielę niemal cały dzień pomagałyśmy Marciowi w przygotowaniach do jego urodzinowej imprezy (czytaj: nic nie zrobiłam do szkoły ;P). Przyszło niewiele osób, jak na ilość, którą Marcio zaprosił… i ogólnie impreza nie była zbyt szalona, wszyscy głównie siedzieli :P Ale było sympatycznie. O północy Natalia podrzuciła pomysł, abyśmy zanim Marcio pokroi tort, sprali go 29 razy pasem :> Ludzie byli zaskoczeni, że w Polsce się takie brutalne zwyczaje stosuje, ale chętnie się zgodzili uczestniczyć w pasowaniu :>
Fotki - kliknijcie poniżej:
