Posted by Naat | Posted in Caldas da Rainha | Posted on 08-07-2008
Pojechaliśmy na plażę autobusem. Pogoda gorąca, woda w oceanie zimna. W pewnym momencie zrobiło się zamieszanie, bo wydarzył się wypadek - jak się później dowiedzieliśmy jakiś 18-latek został porwany przez falę, która uderzyła nim o dno u wejścia do zatoki (gdzie zresztą brzeg jest bardzo stromy). Zresztą podobno następnego dnia zdarzyło się to samo! :(
Była akcja ratunkowa z udziałem helikoptera, zamknięto część plaży, a znudzeni plażowicze mieli na co popatrzeć…
Mieliśmy autobus powrotny o 20.00, więc postanowiliśmy coś zjeść w Foz. Poszliśmy do pierwszej napotkanej restauracji, która była kompletnie pusta. Nas to nie przeraziło, ale - jak zaobserwowaliśmy - innych potencjalnych klientów zdawało się to odstraszać. Zamówiliśmy dania z owocami morza :] a na przystawkę jak zwykle chleb z masłem i oliwkami :)~ którym się tak najedliśmy, że ledwo co zjedliśmy dania główne. No i wino do tego, które jak się okazało dopiero przy płaceniu kosztowało 10 euro, czyli tyle ile każdy z posiłków :P
Postanowiliśmy w ramach treningu i spalania kalorii wrócić do domu piechotą. Był to dobry pomysł do gdzieś tak 2-go kilometra, kiedy japonki zaczęły mi obcierać stopy :P Szłam nawet kawałek na boso. Usiłowaliśmy złapać stopa, ale dopiero chyba siódmy samochód się zatrzymał, a było to już za Nadadouro - ale i tak mieliśmy szczęście, bo spory kawałek nas podwiózł.
Fotki z pierwszego tygodnia - jak zwykle na www.picasaweb.google.com/0naat0 (coś picasaweb nie chce działać ostatnio…)