O Alcobaça - Iwo

0

Posted by Naat | Posted in kultura, podróż | Posted on 22-07-2008

Szczęśliwie, by pojechać do Alcobaça nie musieliśmy zrywać się z łóżek bladym świtem i mogliśmy sobie pospać aż do… 9. O 10 wsiedliśmy do autobusu razem z Natalią, Kamilem i Natalią :). Planowaliśmy zwiedzić  ruiny zamku i klasztor Cystersów znajdujący się w tym miasteczku. Gdy dojeżdżaliśmy na miejsce widok z okien autobusu przekonał nas, że jeżeli chodzi o ruiny zamku to za bardzo nie ma co zwiedzać. Poszliśmy zatem od razu w stronę klasztoru.

Do budynków klasztornych przylega ogromny kościół. Z przewodnika dowiedzieliśmy się, że jest to pierwsza i największa świątynia gotycka w całej Portugalii. Wnętrze jest ascetyczne i chłodne, co mnie osobiście bardzo się podobało (żadnych barokowych “wykwitów” na ścianach, żadnego złota, żadnych amorków, ani świętych obrazków - czysto, cicho i pusto - po prostu pięknie ;) ). W transepcie świątyni znajdują się na przeciwko siebie dwa ładnie zdobione sarkofagi. Pierwszy z nich należy do króla Portugalii, Piotra Sprawiedliwego, drugi do jego ukochanej. Historia związana z tą parą jest jak żywcem wyjęta z Szekspira. Otóż Piotr, gdy był jeszcze księciem,  miał (jak na księcia przystało) poślubić hiszpańską księżniczkę. Ale niestety biedaczysko zakochał  się w damie dworu owej księżniczki - w pięknej Ines. Piotr poślubił co prawda księżniczkę (która z pewnością była szpetna i zrzędliwa), ale ta szybko zmarła. Wtedy to książę kazał sprowadzić Ines na dwór i nawet w tajemnicy wziął z nią ślub.  Dowiedziawszy się o poczyniach swego syna, tato Piotra, król Alfons, wiedziony podszeptami trzech arystokratów kazał zasztyletować Ines. Choć potem zrobiło mu się smutno (nie pomyślał chłopina) i chciał cofnąć rozkaz to niestety było już za późno. Ines została zamordowana. Minęło parę lat i Alfons, ponieważ był już względnie starym królem również wyciągnął kopyta. Na tron wstąpił Piotr i kazał odnaleźć arystokratów odpowiedzialnych za śmierć ukochanej.  Odnalazł dwóch z trzech spiskowców. Kierując się chrześcijańskim miłosierdziem kazał im wyrwać serca. Co więcej rozkazał ekshumować Ines, ubrać ją szaty królowej i posadzić na tronie obok siebie. Wszyscy poddani króla zobowiązani byli oddawać nieboszczce należne królowej honory i całować ją w dłoń. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie…

Po obejrzeniu kościoła poszliśmy zwiedzać budynki klasztorne. Cały klasztor jest w świetnie zachowany i robi naprawdę duże wrażenie. Szczególnie pięknie wygląda otoczony kolumnadą klasztorny dziedziniec, na którym rosną drzewka pomarańczowe. Gdy tak sobie po nim chodziliśmy, usłyszeliśmy nagle, że skądś dobiega organowa muzyka i kobiecy śpiew. Myślałem z początku, że może mają tu zainstalowane jakieś głośniki i puszczają turystom muzykę, by umilić im zwiedzanie. Okazało się jednak, że w jednej z klasztornych sal odbywał się koncert, a kobiecy wokal należał do mężczyzny. :)

Gdy zwiedziliśmy klasztor, poszliśmy na kawę. Następnie Natalka weszła do sklepu by obejrzeć chusty, a ja stałem na zewnątrz i chowałem się w cieniu drzewa. Plac przed klasztorem, na którym stałem był  wysypany piachem.  Zachwycił mnie geniusz Portugalczyków.  Po co wydawać kupę kasy, na trawę, którą i tak zaraz spaliło by słońce skoro można po prostu wysypać piach. Nie trzeba niczego kosić, podlewać etc. Doprawdy taniej to i rozsądniej. ;P

Po pewnym czasie Natalia w końcu wyszła ze sklepu z trzema chustami, choć chciała kupić tylko dwie. Sądzę, że starsza pani, która ten sklep prowadzi musi być nie lada specjalistką we wciskaniu turystom upominków i pewnie dodatkowo jest emerytowaną wykładowczynią marketingu.

Około 14 wsiedliśmy w autobus powrotny i pojechaliśmy do domu.

Wieczorem chcieliśmy pójść do naszej ulubionej pizzerii, ale niestety okazało się, że załoga sobie zrobiła urlop od 20 do 30 lipca. Padaka :/ Poszliśmy więc do innej pizzerii, ale było tam prawie dwa razy drożej…zatem poszliśmy do Leclerca, a tam było jeszcze drożej… w końcu wróciliśmy do poprzedniego lokalu, żeby nie paść z głodu i upału.

Post a comment

You must be logged in to post a comment.