Zawód: fotograf ;P

0

Posted by Naat | Posted in design, fotografia, staż | Posted on 22-05-2009

Dziś w końcu pojechałam do tej firmy architektonicznej! Ale najpierw było wczoraj…

Źle zrobiłam że pod koniec dnia pracy - czyli ok. 19.30 - poszłam do szefa się zapytać kiedy w końcu pojedziemy zrobić zdjęcia w tej firmie, bo wcześniej powiedział mi, że w poniedziałek jedzie do klienta na rozmowę i prezentację pomysłu na zrobienie jego strony internetowej. A on na to, że dziś możmey tam pojechać! Pytam się: Dziś? Przecież już jest prawie 20! On: No tak, jedź do domu, a ja po ciebie podjadę za jakiś czas i tam pojedziemy? Ja: Za jakiś czas?? To znaczy o której? On: No tak po 21. Ja: Ale przecież tam już chyba nikt o tej godzinie nie pracuje! On: Nie, pojedziemy tam tylko na 15 minut po to, żeby obejrzeć miejsce, bo jutro cię tam zawiozę i zostawię, ale muszę ci wyjaśnić o jakie zdjęcia mi chodzi, no ale jak dziś nie chcesz, to nie.
Więc chcąc nie chcąc zgodziłam się, skoro to było tylko “15 minut”. Wróciłam do domu, Paulo pokrzyżował mi plany, bo chciałam zrobić naleśniki, ale zanim dotarłam do domu i tak było już niedaleko do 21, więc zajęłam się innymi rzeczami i czekałam na niego… Oczywiście o 22 wciąż go nie było, więc zaczęłam robić naleśniki. Skończyłam smażyć o 2.00, a Paulo się nie pojawił, na szczęście :P Koło północy Catarina wróciła do domu i powiedziała, że nastawia pranie i czy nie mam czegoś do wrzucenia do pralki, więc dałam jej jeden sweter.

A dzisiaj od rana robiłam zdjęcia portoflio Illusive. I niestety po lunchu, koło 15, przyszedł szef, zapytał się czy już jadłam, powiedziałam, ze tak, na co on - to za 10 minut bądź ze sprzętem na dole, zawiozę cię do MSA (do tej firmy architektonicznej) i zostawię cię tam, żebyś zrobiła zdjęcia. Ghhhh…jest piątek….15.00….nie chce mi się :P No ale pojechaliśmy, przez całą drogę Paulo rozmawiał przez telefon, pokazując mi gestami co powinnam sfotografować wokół budynku firmy, zaparkował wciąż rozmawiając i dopiero jak zobaczył przed firmą jej szefa, to skończył rozmowę i z kolei gadał z nim… A miał mi wyjaśnić co i jak mam fotografować… no dobra. W końcu, gdy tamten poszedł, wyjaśnił mi, że Illusive ma zrobić coś a la rebranding identyfikacji MSA, bo nie ma ona ani jej szef zbyt dobrej reputacji w środowisku. Szef jest wymagającym tyranem, który swoje biuro umieścił na specjalnym półpiętrze z widokiem na całą salę z pracownikami, żeby widzieć kto pracuje a kto się obija. Poza tym firma uchodzi za, jak to określił Paulo “architektoniczną dziwkę”, chyba chodziło mu o dobór mało wyszukanych i prestiżowych klientów, bo później widziałam projekty MSA i naprawdę wyglądają bardzo dobrze i nowocześnie, więc to nie chałturzenie. Po prostu dla wielce szykownych panów ważnych i znanych architektów ta firma nie jest dostatecznie prestiżowa / i jej szef chce to zmienić za pomocą brandingu. Paulo chce stworzyć dla nich bardzo oryginalną, “odjazdową” stronę z elementami video, a to video to ma być stop motion animation i ja miałam zrobić próbki tego, co możemy z tej przestrzeni, tego biura, ludzi, wyciągnąć.

Siedziba MSA ma dużą powierzchnię i jest nowocześnie zaprojektowana, w stylu Bauhausu i Corbusiera, zresztą ich projekty właśnie do tego nawiązują. Więc myślałam, że fotografowanie będzie łatwe i przyjemne, ale jednak okazało się, że ogólnie trudno sfotografować wnętrze, gdy nie ma się z 5 metrów odejścia… Oprowadziła mnie po firmie Ines, która pracuje tam od niedawna jako grafik - tak, to na tyle duża firma, że zatrudniają własnego grafika czy nawet dwóch - ona zajmuje się właśnie projektowaniem corocznego newslettera, ale wydają też doroczne książeczki z projektami i klientami z danego roku. W tej firmie jest nie tylko wielka sala, gdzie siedzą architekci i projektują, ale i sale do spotkań z klientami, biblioteka, drukarnia, modelarnia, kuchnia z jadalnią, pokój dla “projektantów międzynarodowych” jeśli takowi przyjadą, biuro szefa, pokoje jakiś dwóch ważniejszych architektów, pokój marketingu i pokój grafików. Poza tym miałam też do zrobienia próbki stop motion na zewnątrz - otoczenie firmy, ulica, budynki dokoła, które tworzą ciekawy układ. Skończyłam po 16, kiedy wyczerpały się baterie. Napisałam do Paulo, czy po mnie przyjedzie, czy mam sama wracać, ale przez pół godziny nie odpisał, więc ruszyłam do tramwaju - po drodze zadzwonił i powiedział, że mogę wziąż taksówkę tylko, żebym wzięła rachunek. Ale już byłam na przystanku, poza tym to wcale nie jest daleko od firmy. Dochodzę do wniosku, że w Lizbonie w sumie wszędzie nie jest daleko ;)

Jak dotarłam do Illusive, szef obejrzał zdjęcia, powiedział, że OK, ale pokazałam mu też moje stop motion animation zrobione ze zdjęć z drogi od zamku do firmy, tą wersję, którą Nuno uznał za zbyt chaotyczną - a Paulo stwierdził, że właśnie to jest to o co mu chodziło, że wygląda oryginalniej i że w ogóle super =) Miło mi :D Wrzuciłam ją na youtube:

Na ile sposobów można sfotografować szklankę?

0

Posted by Naat | Posted in design, fotografia, szkoła | Posted on 09-06-2008

Oczywiście - na wieeele. Dziś zrobiliśmy na ścianie pod pracownią wystawę naszych zdjęć…

Ćwiczenie polegało na tym, aby sfotografować szklankę: a) jako przedmiot na jednolitym tle, eksplorując tylko jej aspekty poprzez kadrowanie, zbliżenia, głębię ostrości; b) szklankę z innym przedmiotem, który nada nowe znaczenie; c) szklankę w nietypowym dla niej otoczeniu, co także nada nowe znaczenie; d) szklankę oraz ciało - no i nie zgadniecie, że chodzi o szukanie nowych znaczeń? ;P

A tutaj moje zdjęcia:

Druk wyszedł fatalnie - wszystko zbyt niebieskie… ale Paulo z printing room stwierdził, ze on na to nic nie poradzi, bo akurat w ploterze jest matowy papier, którego nie może wymienić, bo ktoś tam go sobie zażyczył…pewnie jakiś nauczyciel. Poza tym miał jakieś nieodpowiednie dla tego papieru barwniki… więc wiele osób w końcu miało zdjęcia z niebieską tintą… :/

To się napedałowałam :]

0

Posted by Naat | Posted in fotografia, weekend | Posted on 07-06-2008

Sobota dniem sportu była :] Natalia i jej mama pojechały na plażę do Foz autobusem, a ja rowerem - z tym, że obrałam dłużą drogę, bo przez Nadadouro, za którym mieszkają Oriana i Janet, bo musiałam im podrzucić płytę ze zdjęciami. Akurat ich nie było, za to był Braunyng i Fernando, których poznaliśmy poprzednio, w środę. Jedli lunch i koniecznie chcieli mnie poczęstować, ale jako, że głodna nie byłam to chociaż mi wina nalali ;) a potem wcisnęli lody (ja OCZYWIŚCIE straaasznie protestowałam ;P ) I Braunyng zaprosił mnie do siebie na jazdę konną =) Narzekał, że ma dwa konie i nigdy nie może obu zabrać na przejażdżkę, bo nie ma kto z nim pojechać. Ja z chęcią skorzystam :)

W sumie zrobiłam rowerem chyba ponad 20 km w obie strony. A trzeba pamiętać, że tu nie ma “płasko” ;P Droga powrotna zajęła mi jakieś 2 godziny, bo przecież nie mogłam przejechać obojętnie obok tych wszystkich pasjonujących obiektów fotograficznych :D jakie możecie zobaczyć tu:

Foz

[klik w fotę, aby przejść do galerii]

Najlepszy był osiołek (a może to muł?) pasący się przy starej chałupinie, stojącej po środku nowego osiedla willowego. Biedak był uwiązany za nogę :(

Dzień u Oriany i Janet

0

Posted by Naat | Posted in fotografia, inne | Posted on 04-06-2008

[salbum=23,n,n,right]W końcu wybrałam się drugi raz do Oriany - i Janet, bo przyleciała na kilka tygodni z Anglii. Pojechałam z Goncalo, cały dzień tam spędziliśmy, było sielsko, anielsko, wielki pyszny lunch (angielski gulasz, na deser sałatka owocowa z lodami i moje ciasto, lekko przypalone…), przybył nowy koń, roczny źrebak Janet, imieniem Cristo, poznaliśmy dwóch Portugalczyków, a których jeden miał kryzys tożsamości, bo za długo siedział w Niemczech ;P, poszliśmy z końmi na plażę, nad lagunę, zrobiłam 3 GB zdjęć :P ale w sumie nic specjalnego, bo trzeba by przygotować prawdziwą sesję, a nie konie na uwiązie, które tylko patrzą co by tu zjeść ;P

Parasolki

0

Posted by Naat | Posted in Caldas da Rainha, fotografia | Posted on 22-05-2008

Podobno dziś miało się odbyć “bull release” (uwolnienie byków)… Poszliśmy tam, ale po drodze zobaczyliśmy plakat, z którego dowiedzieliśmy się po pierwsze gdzie to jest, po drugie, że odbywało się to wczoraj i będzie jutro, ale dziś - nie.  Więc poszliśmy na spacer do burżujskiej dzielnicy Caldas ;P gdzie zrobiliśmy sesję z parasolkami, podczas której Naat wykazała się super profesjonalnym podejsciem do fotografowania i położyła się na ulicy, aby mieć lepsze ujęcia :]

Sigma 17-70 mm f/2.8-3.5

0

Posted by Naat | Posted in fotografia | Posted on 21-05-2008

Natalia wróciła z Polski - przyjechał mój obiektywik :D ;> I od razu zaczęliśmy testować :]

Zniekształcenie przy 17mm niestety duże, ale i tak nie ma co porównywać z kitem. Zdjęć makro marcepanowych cukierków już nie wrzucam ;P

Mam parcie na szkło :P

0

Posted by Naat | Posted in design, fotografia, szkoła | Posted on 19-05-2008

Dziś były pierwsze zajęcia z fotografii z prof. Baptistą - tym samym, który prowadzi zajęcia Project III, na które chodzi Natalia. W zeszłym tygodniu, na ostatnich zajęciach z fotografii z Emanuelem, rozmawiałam z nim o tym, co będziemy robić z drugim nauczycielem. Emanuel powiedział, że będziemy teraz robić “final project” i każdy musi sam wymyślić, co chce fotografować. Więc ja wymyśliłam kolorowe szkło i ten pomysł się mu spodobał. W niedzielę kupiłam szklanki w Leclercku - a właściwie to są kielichy, sześć, wydałam na nie 12 euro, są brzydkie, ale przynajmniej jednakowe i kolorowe. I nawet zrobiłam kilka zdjęć i ciekawie wyszły. I co? Dziś się dowiedziałam od Baptisty, że nie robimy żadnego final project, tylko na każdych zajęciach będziemy robić inne krótkie ćwiczenie z różnymi przedmiotami… I na następne zajęcia trzeba przynieść szklankę - jedną, białą, prostą, najtańszą. Fodasse, straciłam 12 euro…. 12 ginji, 12 piw lub 4 mojito! :/
No ale przynajmniej mam kilka ładnych fotek :P

Dzień drukowania

0

Posted by Naat | Posted in fotografia, szkoła | Posted on 28-04-2008

W niedzielę w nocy dowiedziałam się od Goncalo, że broszurę na fotografię musimy wydrukować! A oddać ją trzeba było następnego dnia po południu. Co prawda Goncalo zgodził się wydrukować nam nasze zdjęcia, ale postanowiłyśmy nie nadużywać jego łask i wydrukować w szkole.

Rano poszłam na typografię - okazało się jednak, że Barbara nie przyszła. Więc udałam się do sali 46, w której będę chyba częstym gościem. Jest to tzw. printing room, zresztą pisałam już o nim przy okazji opisywania zajęć z typografii z drukowaniem znaku zapytania. Króluje tam Paulo, który niedawno skończył szkołę, a teraz tam pracuje i który jest niższy ode mnie :> Powiedział mi wszystko - że możemy drukować do spadu, że drukarka darmowa jest laserowa, ale już stara i licha, ale że możemy wydrukować na ploterze Epsona i wyniesie to ok. 5 euro od osoby - i nie musimy w tym wypadku mieć papieru, co jest istotną kwestią :P

Pojechałam więc do domu, aby przekazać Natalii dobre wieści i potem razem z powrotem do szkoły - ale nie udało nam się wydrukować przed przerwą na lunch. W końcu po długich zmaganiach z fotoszopem (ustawić marginesy z Indesigna, intepolować zdjęcia, zapis do psd, zapis do tifa, zapis do jpg etc etc ;P) zaniosłyśmy pliki Paulowi, który jeszcze poprawiał ich profil kolorystyczny na kompuetrze, który stoi obok Epsona i ma monitor skalibrowany pod ten ploter. Dość długo się drukowało, potem Paulo był tak miły, że wyciął nam nasze prace i dotarłyśmy na fotografię chyba godzinę spóźnione, ale akurat Emanuel i tak z każdym rozmawiał indywidualnie. Okazało się, że tego dnia nie musimy oddać broszury - ani nie jest to termin jej wydrukowania “na czysto”! Że na tych zajęciach będzie korekta, a docelową pracę mamy oddać za tydzień. Więc wydrukowałyśmy trochę bez sensu - Natalia była zła, ja nie, bo strasznie mi się podobały moje wydrukowane foty :> Poza tym w zasadzie tylko jedną fotografię, na okładce, muszę zmienić - Emanuel zasugerował, aby pokazać rower w użyciu, w ruchu. Rozmawiałyśmy też na temat projektu końcowego - Natalia chce zrobić katalog z butami, a ja zdjęcia szkła - szklanek, butelek itp. nie wiem dokładnie, bo muszę najpierw znaleźć jakieś obiekty.

Mój rower

To druga strona broszury. Wrzucę całość, gdy będzie skończona w 100%.

Wieczorem przyszła do nas Nikolina i zrobiłyśmy polski dinner =) Ziemniaki! Jajko sadzone z cebulką, pomiodrami i fasolą strzączkową! I mizeriiiia! I herbata! :D A na deser Nikolina zrobiła lody z ciepłą polewą czekoladową (zrobioną z podgrzanego skondensowanego mleka, w którym rozpuściła czekoladę) - i poszłyśmy obejrzeć film “Little children” (”Małe dzieci” - opis) - bardzo ciekawy, dobre zdjęcia, polecamy.

Mój rower, moja duma ;)

1

Posted by Naat | Posted in design, fotografia, szkoła | Posted on 24-04-2008

Po tygodniu malowania roweru… tygodniu użerania się ze szlifowaniem, obklejaniem gazetami pokoju, malowaniem farbą w spray’u, od której robią się zacieki i która zostaje na rękach pomimo, ze schła dobę, wykańczania pędzelkiem szprych i innych detali, wnoszenia go po schodach i po błotnistej skarpie przed szkołą w deszczu, mocowaniu stopki… dzisiaj poszłam zrobić mu zdjęcia w studio fotograficznym. Odwdzięczył się =) Pełna satysfakcja :D Zamieszczam próbkę:

Rower Naat
Rower Naat 2

Znak zapytania i nocne fotografowanie

2

Posted by Naat | Posted in design, fotografia, szkoła | Posted on 15-04-2008

Question markSpecjalnie poszłam na typografię niedługo przed przerwą na lunch, aby złapać Barbarę po zakończeniu zajęć i porozmawiać o stworzeniu czcionki dla identyfikacji mojego festiwalu. Okazało się, że jak zwykle jest ona strasznie zajęta, bo właśnie odbywają się jakieś warsztaty i mam przyjść po przerwie… Gdy przyszłam później, Barbara wyjaśniła, że studenci właśnie tworzą czcionkę, którą chcą później wykorzystać do stworzenia identyfikacji dla warsztatów projektowania graficznego, które odbędą się w dniach 12-16 maja. Każda osoba projektuje jedną literę, w stylu dowolnym, jedynym warunkiem jest to, że ma to być pixel font. Barbara zaproponowała, żebyśmy ja i Orsi, która o dziwo też się pojawiła :P, także zaprojektowały swoją literę. Miałam akurat w tym samym czasie zajęcia z fotografii, ale zostałam i zrobiłam znak zapytania. Orsi poszła do domu. Zrobiłam 4 znaki zapytania, z których Barbara wybrała jeden, ten który akurat i mi najbardziej się podobał. Musiałam jeszcze wydrukować pracę na A4, co okazało się nie lada wyzwaniem. Na szczęście pomógł mi Rafael. Poszliśmy do printing room - sali 46, gdzie studenci mogą za darmo wydrukować materiały szkolne. Wzięliśmy stamtąd papierek (A$ - co za marnotrawienie drzew…), który trzeba było wypełnić: imię, nazwisko, kierunek, nr studenta, ilość kopii, nazwisko nauczyciela etc etc… i z tym poszliśmy z powrotem do Barbary, która cały czas gdzieś biegała i trudno było ją znaleźć… Gdy złożyła podpis mogłam wrócić do sali 46, aby wydrukować moją jedną stronę…. pozostawało tylko zdobyć gdzieś papier! Bo, żeby wydrukować na szkolnej drukarce, trzeba mieć własny papier. Niestety, nie znaleźliśmy nigdzie choćby pół kartki, więc poprosiłam Rafaela, aby wydrukował moją pracę, gdy będzie drukował swoją, bo musiałam już iść na fotografię.

Na fotografii Emanuel tłumaczył jak robić zdjęcia z lampą błyskową i oczywiście chyba z 3 godziny fotografowaliśmy krzesło ;P Na szczęście na zajęciach spotkałyśmy Goncalo i poznałyśmy nowego kolegę Igora, którzy nam tłumaczyli co się dzieje. Do 28-go musimy zrobić 3-stronicową broszurę ze zdjęciami wybranego przedmiotu, w tym także ze zdjeciami w studio - musimy zatem zarezerwować sobie studio któregoś dnia. Po zajęciach poszliśmy na lody - najlepsze w mieście są w kawiarni obok parku, nakładają tam wielkie porcje, a smak… mrrr :)

A około północy poszliśmy z Goncalo “na miasto” porobić zdjęcia. Efekty można zobaczyć tu.

[sthumbs=283|284|285|286|287|288|289|290|291|292|293|294|295|296,160,3,n,float,clear]