SP1 post scriptum

0

Posted by Naat | Posted in inne | Posted on 26-06-2008

Strzeżcie się Service Pack’a!

U mnie poskutkował m.in. nieaktualnym sterownikiem do karty dźwiękowej - co prawda Windows Update widzi, że są aktualizacje do pobrania, ale nie udaje mu się ich zainstalować… a wśród aktualizacji był właśnie ów sterownik… i nie dość że jego aktualizacja się nie powiodła, to jeszcze zupełnie zniknęła z listy aktualizacji i teraz pozostaje mi tylko cofnąć system……

Service Pack 1 dla Visty… Hip! Hip! K****! ;P

3

Posted by Naat | Posted in inne | Posted on 18-06-2008

Mój komputer dziś rano przywitał mnie jakże miłą informacją - jest dostępny Service Pack 1 dla Visty! Początkowo, gdy przeczytałam, że instalacja może potrwać “godzinę lub dłużej” - anulowałam. Pomyślałam jednak, że i tak niebawem będę musiała to zainstalować, więc już lepiej teraz rano - kiedy w międzyczasie można zjeść śniadanie i wziąć kąpiel - niż wieczorem, gdy przybywa wena twórcza ( - Akurat ;P - to krytyczny głos wewnętrzny). Więc ponowiłam instalację, było to ok. godziny 9.30…. Poszłam do sklepu… nastawiłam pranie… zjadłam śniadanie… wykąpałam się… powiesiłyśmy pranie… a instalacja po półtorej godziny wciąż miała status: “Etap 1 z 3. Wykonano 12%”. 12% było baaardzo długo… jak było 17% poszłam kupić drechy :] dla mamy i trampki w chińskim sklepie oraz na rynek po owoce i warzywa. Gdy wróciłam komputer uruchomił się ponownie i zapytał o hasło, wpisałam, uruchomiło się, no miodzio…. Tylko, że wyczytałam we właściwościach aktualizacji, że trzeba zrestartować i to zrobiłam…. I wtedy pojawił się ekran z informacją: “Etap 1 z 3. Wykonano 67%”

………………………………………#$%&*^$%#@@$%^……………………………….

No, ale już jest dobdzie - o godzinie 16.30 aktualizacja zakończyła się na dobre… to znaczy mam taką nadzieję - na wszelki wypadek nie restartowałam ponownie ;P

Sposób na naukę polskiego

0

Posted by Naat | Posted in inne, kultura | Posted on 05-06-2008

Ze wymyślił sposób na zapamiętanie wyrażenia “dzień dobry” - zapisał to sobie tak:

Me - Tarzan, you - Jaiiine Dobry!

=)

Ale ogólnie jest załamany naszym językiem, bo pierwsze słowo, które trzeba poznać, czyli Cześć! jest dla niego niemożliwe do poprawnego wymówienia. W jego wykonaniu brzmi mniej więcej jak Czjeśt!

Pokazywałam mu też rozkładówkę z Ferdydurke, którą robiłam jako jedno z ćwiczeń na typografii - bardzo ucieszyło go słowo pupa, i zapamiętał też co oznacza ratunku, na pomoc! Po czym wykorzystał świeżo zdobytą wiedzę oraz to, czego wcześniej nauczyła go Natalia (”Jesteś mądra i piękna”) do stworzenia zdania:

- Piękna pupa! Ratunku!

Dzień u Oriany i Janet

0

Posted by Naat | Posted in fotografia, inne | Posted on 04-06-2008

[salbum=23,n,n,right]W końcu wybrałam się drugi raz do Oriany - i Janet, bo przyleciała na kilka tygodni z Anglii. Pojechałam z Goncalo, cały dzień tam spędziliśmy, było sielsko, anielsko, wielki pyszny lunch (angielski gulasz, na deser sałatka owocowa z lodami i moje ciasto, lekko przypalone…), przybył nowy koń, roczny źrebak Janet, imieniem Cristo, poznaliśmy dwóch Portugalczyków, a których jeden miał kryzys tożsamości, bo za długo siedział w Niemczech ;P, poszliśmy z końmi na plażę, nad lagunę, zrobiłam 3 GB zdjęć :P ale w sumie nic specjalnego, bo trzeba by przygotować prawdziwą sesję, a nie konie na uwiązie, które tylko patrzą co by tu zjeść ;P

Feralny piatek

0

Posted by Naat | Posted in inne, szkoła | Posted on 09-05-2008

Ten dzien byl wyjatkowo pechowy. Zaczelysmy sie nawet zastanawiac czy nie wisi nad naszym pobytem w Portugalii jakies fatum. Najpierw ukradli rower, potem paczka od rodzicow w tajemniczych okolicznosciach zniknela w drodze… A tym razem przydarzylo sie pranie, do ktorego Naat wlozyla swoje granatowe dzinsy, zupelnie zapominajac, ze w pralce sa biale rzeczy Natalii…. no i wiekszosc wszystkich rzeczy stala sie niebieska :/ Kolejnym wyczynem intelektualnym Naat bylo pojscie do Goncalo po prezent dla mamy, ktory ulepszala w jego mieszkaniu (nie moge na razie zdradzic co ulepszalam, bo mama jeszcze prezentu nie dostala ;P). Akurat gdy weszlam na to 5-te pietro, oczywiscie piechota w ramach gimnastyki, to spotkalam Goncalo, ktory wlasnie zamykal drzwi, bo wybieral sie do domu na weeknd. I sie spieszyl na pociag… a mial jeszcze doladowac mi telefon w bankomacie. Ale okazalo sie, ze juz probowal doladowac i nie chcialo dzialac, bo podobno jakis dodatkowy kod byl potrzebny (potem sie okazalo, ze nie, ale Goncalo nadal twierdzi, ze tak…). Zanim mi jednak wytlumaczyl o co chodzi z tym kodem i zanim zdazylismy sie o to poklocic (bo jak to, on sobie jedzie, nie doladuje mi telefonu i co my zrobimy bez telefonu w Lizbonie? tak to faceci mysla o innych…), to doszlismy na stacje. On wsiadl do pociagu, a ja wrocilam i jeszcze poszlam do chinskiego sklepu po karteczki post-it, od ktorych zaczelam byc uzalezniona (kolejna proba organizacji czasu). I jak juz sobie poprawilam humor zakupami ;P to przypomnialo mi sie, po co poszlam do Goncalo…. PREZENT! I co teraz? Jak mama dostanie prezent na dzien mamy?? Skoro do Goncalo bede mogla pojsc dopiero po powrocie z Lizbony, czyli kiedy Natalia juz odleci? Na szczescie okazlo sie, ze przeciez siostra Natalii przyjezdza 21 maja na kilka dni i mam nadzieje, ze bedzie mogla zabrac moja przesylke.

Ale to jeszcze nie koniec pecha tego dnia……

Wyszłyśmy do sklepu po wybielacz, zatrzasnęłyśmy drzwi za sobą i wtedy zorientowałyśmy się, że klucze zostały w środku… Na szczęście był nasz sąsiad, też student ESAD, który wpuścił nas do siebie, skąd mogłyśmy przejść po dachu do okna sypialni Marcio. Było zamknięte, ale udało się je otworzyć - okazało się, że w sumie jego okno jest zepsute, bo się nie zatrzaskuje.

Wieczór i noc poświęciłyśmy na robienie zabawki w Solid Works, bo tego dnia upływał termin przesłania do Joao plakatów prezentujących ją. Walka z Solid Worksem była długa… zrobiłam rendery i wymyśliłam tekst o moim drewnianym koniu z pomocą mamy i taty - nie zamierzałam poświęcać 3 godzin na copywritin, jak ostatnio przy okazji szklanki, więc tekst wyszedł prosty i bez polotu ;P

W międzyczasie odwiedził nas Paulo, próbując wyciągnąć na miasto. Jechałyśmy następnego dnia do Lizbony, więc oczywiście, że mu się nie udało, ale mimo to postanowił trochę u nas zabawić…grrrr. Cóż, przynajmniej go wykorzystałam do doładowania telefonu :> Poszliśmy do bankomatu i okazało się, że żadnych dodatkowych kodów nie potrzeba. Ja niestety sama nie mogę doładować, bo po zalogowaniu do systemu mam tylko jedną opcję: “Wypłać”, natomiast Paulo miał ich całe mnóstwo, w tym - “Doładuj telefon”. Potem pech powrócił…. wróciliśmy do domu i chcieliśmy zrobić sobie kawę w imbryczku. Gdy się zagotowała, wyłączyłam gaz, ale nie byłam pewna czy kurek jest dobrze przekręcony, Paulo chciał sprawdzić, ale przyłożył do tego zbyt wielką siłę, popchnął kuchenkę i gorąca kawa wylała mu się na rękę…. Na szczęście nie poparzył się. Posprzątaliśmy i chcieliśmy zrobić drugą kawę. Po zagotowaniu tym razem wyjątkowo delikatnie zamknęłam gaz i gdy tylko zabrałam dłoń z okolicy kurka, kawa sama z siebie znów się przewróciła :|

Więc zrobiliśmy herbatę ;P

A potem pakowanie… chlorowanie ubrań Natalii, prysznic etc etc.

W sumie przed odjazdem do Lizbony w sobotę rano spałyśmy 2-2,5 godziny… Natalia rano zrobiła zupę kakaową =) dzięki której byłyśmy na tyle przytomne, aby dojść na dworzec autobusowy.

Dzieło Natalii

0

Posted by Naat | Posted in inne | Posted on 07-04-2008

Pewnego dnia Natalia zamknęła się w swojej wieży i długo, długo nie wychodziła… Zaczęliśmy się już zastanawiać czy zostawiać jej jedzenie pod drzwiami, czy może dostarczyć je helikopterem przez okno, gdy na skypie przyszła do mnie wiadomość o przysłaniu pliku… Oto wynik szału twórczego Natalii:

Heaven and hell
[kliknijcie, aby powiększyć]

Pechowy dzień, w którym wybuchło lato

0

Posted by Naat | Posted in impr, inne | Posted on 02-04-2008

Rano postanowiłyśmy z Natalią zrobić śniadanie na dachu. Poszłyśmy do sklepu po świeże pieczywo, sałatę i parę innych rzeczy do zrobienia chrupiących pysznych wielkich kanapek z opieczonych bułek =) Śniadanie, a właściwie lunch (12-13) na dachu wypadło bardzo przyjemnie - nie dość, ze dobre jedzenie, to jeszcze ciepło na słoneczku. Pod koniec wręcz za ciepło ;P Bowiem tego dnia przyszło lato - zrobiło się naprawdę gorąco, bezwietrznie, słońce zaczęło nieźle przypiekać.

Natalia poszły do szkoły za zajęcia o 14.00 i gdy zeszła na dół, okazało się, że przy barierce, przy drzwiach do naszej klatki, nie ma jej roweru! Ktoś musiał go ukraść, gdy jedliśmy lunch, bo gdy wychodziłyśmy do sklepu nie zaważyłyśmy jego braku. To niedorzeczne, po co komu taki stary rower?! W dodatku jej zapięcie nie było zniszczone ani przecięte, tylko wisiało przy moim rowerze (do którego przypięty był jej rower). Gdy Natalia wróciła z zajęć poszliśmy na zakupy, wyjątkowo do Leklerka, a po powrocie na policję, aby zgłosić kradzież. Właścicielem roweru jest Nick, więc jak najszybciej musimy do niego pójść. Natalia bardzo się martwi o to, że pewnie będzie musiała zwrócić pieniądze za rower i być może wydać kolejne na wynajęcie drugiego.

W międzyczasie zadzwoniłam do Oriany, przyjaciółki Janet, którą poznałam dzięki MySpace, a która mieszka blisko Caldas i ma konie =) Okazało się, że Oriana jest bardzo sympatyczna i zabawna, choć nie byłam w stanie zrozumieć jej wyrafinowanego angielskiego humoru, ponieważ używała słów, których nie znam ;P W ogóle trudno mi ją było zrozumieć przez telefon przez jej bardzo angielski angielski ;) Poza tym ona jednocześnie rozmawiała i starała się opanować sytuację na padoku, na którym konie się jej rozpierzchły… Udało nam się ustalić, że jutro się spotkamy w Caldas, ponieważ ona przyjedzie do miasta po benzynę. Mam do niej w południe zadzwonić.

Natomiast wieczorem poszliśmy na Finnish Party do Nikoliny, która ma u siebie 3 fińskie przyjaciółki, które przyleciały ją odwiedzić. Niestety, nie było wiele jedzenia :P Były kanapki z łososiem i z krewetkami oraz anyżkowe cukierki i tradycyjna fińska anyżkowa wódka… I na domiar złego Marcio zapomniał zabrać naszego Sobieskiego z powrotem do naszego mieszkania! Bo musieliśmy pójść z własnymi drinkami, a jako, że zaproszenie-SMS Nikoliny dotarł do nas późno, więc zabraliśmy tylko jedno wino, jakie było w domu - a żeby to nie wyglądało aż tak biednie (1 wino na 3 osoby) to wzięliśmy też na wszelki wypadek wódkę. No i Marcio nieopatrznie włożył ją u Nikoliny do zamrażarki, po czym okazało się, że przyjęcie szybko się skończyło i wszyscy poszli do domu…. a nasza wódka została w zamrażarce… i Marciowi nie przyszło do głowy ją ukradkiem z powrotem zabrać… ciekawe, czy Nikolina już ją odkryła….

Na dachu Caldas

0

Posted by Naat | Posted in Caldas da Rainha, inne | Posted on 19-03-2008

Po wprowadzeniu się do mieszkania miałyśmy kilka “przygód” - np. zagubiony materac (wciąż nieodnaleziony), brak ciepłej wody przez jeden dzień, bo skończył się gaz w butli i czekaliśmy na dostawę, wycieczka na dach (trzeba chodzić tylko po wypukłych częściach dachówki)…

[sthumbs=180|181|182|183|184|186|187|188|189|190|191|192|193|194|195,160,3,y,none,both]

Mamy dwa internety ;D

0

Posted by Naat | Posted in inne | Posted on 05-03-2008

Właśnie wróciłyśmy z Leklerka i przy portierni zaczepiła nas starsza pani, o dziwo trochę mówi po angielsku, i zapytała, czy to my mamy problem z internetem. Byłyśmy zaskoczone, bo myślałyśmy, że choć co prawda zgłaszałyśmy ten problem w sobotę, to jednak nikt się tym nie przejmie i nas oleją. A tutaj taka miła niespodzianka - pani nas zaprosiła do portierni, gdzie przed szafą z kablami telefonicznymi stał chłopak, który nam oznajmił, że już podłączył nam nasz drugi komputer do internetu. Drugie gniazdko okazało się być za moją biurko-szafką. Oznacza to jednak, ze ten chłopak był u nas w pokoju… cóż, dobrze, ze było w miarę czysto ;P

W końcu każda z nas ma własny internet :] Ale niestety serwery SMTP i FTP są na dobre zablokowane :/

Wszystkie albumy ze zdjęciami

1

Posted by Naat | Posted in inne | Posted on 02-03-2008

Wszystkie albumy z naszymi zdjęciami można wygodnie przeglądać pod adresem:

http://picasaweb.google.com/0naat0

Jeszcze będę walczyć z galeriami na WordPressie, żeby można było też wygodnie przeglądać na blogu, ale to zapewne nie nastąpi szybko ;P

P.S. Piszcie jakieś komentarze ;P