Dollar Llama

0

Posted by Naat | Posted in música, praca | Posted on 20-07-2009

W ramach koleżeńskiego promowania radosnej twórczości przedstawiam wszem i wobec zespół Dollar Llama, którego wokalistą jest nikt inny jak mój kolega po prawicy - Tiago Simoes. –==>>DA LINK<<==–

;)

Co robimy w pracy

1

Posted by Naat | Posted in Caldas da Rainha | Posted on 14-07-2009

Co robimy w pracy? To chyba jasne - sprawdzamy pocztę, pijemy kawę, gadamy, oglądamy youtube, wrzucamy zdjęcia na facebook, oglądamy w internecie co zrobili inni designerzy, jemy lunch, chodzimy do H&M albo po prostu na spacer w przerwie na lunch, oglądamy książki o designie, które są zgromadzone w firmowej biblioteczce…

Naprawdę robimy to wszystko :P i czasem nawet pracujemy :PP Ostatnio nawet dużo pracujemy. Dla mnie okres obijania skończył się, kiedy Nuno poszedł na 2,5 tyg. urlopu od 10 czerwca. Ponieważ to co on robił z projektem Equador, spadło na mnie i na Luisa. Luis zajmował się CG (Computer Graphics, czyli w tym wypadku tłami robionymi w 3Dstudio dla tego filmu) a ja obróbką w After Effects (keying, rotoscoping) oraz na polecenie Nuno miałam zrobić matte painting (płaski obrazek, który się wstawia w trójwymiarowe CG jako tło) przeciwległego brzegu Tagu. Poświęciłam na to cały jeden dzień - pod koniec którego przyszedł Paulo i zapytał, czemu wykonuję pracę Ricardo, przecież to on jest matte painterem. I następnego dnia Ricardo zrobił to tło, oczywiście dużo lepiej, bo jest w tym profesjonalistą, więc moja praca poszła na marne… W każdym razie kiedy już zrobiłam moją część pracy nad tym odcinkiem Equadoru, szef dał mi inną rzecz - keying&rotoscoping w czołówce telenoweli telewizyjnej “Os sentimentos”. Kilkoro ludzi nad tym pracowało, trzeba było zrobić i wyrenderować tło CG i wstawić w nie footage z aktorami wyciętymi z greenboxa. Footage był dość kiepski, a trzech przypadkach wręcz fatalny - np. zielona trawa na zielonym tle, które trzeba usunąć…w dodatku na ciałach zielone odbicia tła; drugi fragment nakręcili na asfalcie, który na video był prawie czarny, podczas gdy w wyrenderowanym tle asfalt był szary. W każdym razie, oto co wyszło:

W kolejnym tygodniu zajmowaliśmy się robieniem showreel (dvd/którki film pokazujący fragmenty różnych prac) Ilusive FX - czyli tej części firmy, która zajmuje się obróbką filmu i efektami specjalnymi. Trzeba było zebrać materiał i wyrenderować część jeszcze raz (nie ma to jak zostawanie po godzinach żeby robić “otwórz-ustaw opcje-zapisz-renderuj-otwórz-ustaw opcje-zapisz….”), potem Dalila zrobiła w tego DVD a ja musiałam je całe obejrzeć i wypatrywać błędów - więc zdobyłam kolejnego “skila” (tudzież umiejętność) - oglądacza-testera ;)

A teraz robimy showreel/portfolio dla firmy architektonicznej MSA, w której byłam w maju robić zdjęcia. Jest szansa, że zostaną one wykorzystane - bo jak skończymy showreel to mamy jeszcze do zrobienia filmik prezentujący firmę, ma to być połączenie video i motion graphics, czyli ujęcia z firmy, pokazywanie kto tam pracuje i do tego pokazują się różne dane statystyczne dotyczące firmy.

Kadr z testowego video, które zrobiliśmy na prezentację dla klienta:
showreel

@@@@ Ślimaki @@@@@

0

Posted by Naat | Posted in Caldas da Rainha | Posted on 05-07-2009

Chcieliśmy pojechać dziś na plażę, ale pogoda się zepsuła - nad Lizbonę nadciągnęły chmury i wiał chłodny wiatr. Spotkany w kuchni (śniadanie rano - o 13.00 :P) Santiago powiedział, że z Eduardo byli już na plaży i jest zimno i wieje, więc bez sensu i wrócili. Postanowiliśmy więc nie jechać na Costa da Caparica, tylko w kierunku Cacais jak wczoraj, wysiąść na stacji Carcavelos, gdzie jest największa plaża po tej stronie delty i przespacerować się promenadą do Santo Amaro, gdzie mieszka Dalila, pójść z nią na kawę czy coś. Jak wysiedliśmy w Carcavelos to okazało się, że co prawda jest pochmurno, niesłonecznie, ale jednak całkiem ciepło! Kupiliśmy sobie tradycyjnie po Magnum :> i ruszyliśmy wzdłuż plaży, na jej końcu postanowikliśmy sprawdzić czy woda jest ciepła i okazało się, że jest!
Co za złośliwość losu :P Beqa rozważał kąpiel, ale było już dość późno, więc ruszyliśmy do Santo Amaro - Dalila napisała, że przyjechali jej rodzice i para ich przyjaciół i zapraszają nas na jedzenie ślimaków. Bardzo chciałam spróbować ślimaki, ale jak wylądowały na stole i wzięłam jednego do ręki i zobaczyłam tą mordkę z oczkami na czułkach to nie mogłam się zmusić, żeby go wziąć do ust :| Cholera, przecież jak byłam mała to na działce bawiłam się w pasanie ślimaków :P Ale poza tym było bardzo przyjemnie, rodzice Dalili są sympatryczni i rozmawialiśmy po portugalsku… a to oznacza, że nie byłam zbyt gadatliwa, za to Beqa nadrabiał za mnie :D

A na koniec okazalo się, że znajomi rodziców Dalili mogą nas podwieźć do Lizbony =)

foto very art ;)

foto very art ;)

Beqa i skały ;)

Beqa i skały ;)

plaża w Carcavelos

plaża w Carcavelos

Grill

0

Posted by Naat | Posted in impr, weekend | Posted on 04-07-2009

A jednak się kręci!

A jednak się kręci!

Camila zorganizowała w swoim ogródku barbeque. Pojechaliśmy z samego rana = 12.00 pociąg z Cais do Sodre w kiedrunku Cascais, wysiadka na stacji Sao Joao. W Pingo Doce w Cais do Sodre zakupiliśmy Żubrówkę oraz sok jabłkowy :] Wódka jest w sumie tania, jak na produkt importowany - niecałe 7 euro, a to dlatego, że Pingo Doce jest w tym samym koncernie (sieci czy co to jest) co Biedronka. Odwrotną pocztą do nas przylatują portugalskie wina, które można kupić w cenie znacznie niższej niż w “Kuchniach świata” i innych tego typu sklepach.

Ogólnie przyjęcie było bardzo miłe, sympatyczne, przyjemne, sielskie itd :D W końcu spróbowalam grillowaną sardynkę - nic specjalnego, małe toto i dużo małych ości ma. Z typowo portugalskich potraw była też grillowane salsicha (czyli parówka :P). No i ciasto, które wczoraj z Beqa upiekliśmy. Ale oczywiście przebojem była wódka - ludzie chyba się spodziewali, że po przełknięciu dostaną ataku kaszlu, jak to zwykle bywa w filmach, ale jako, że wódka była schlodzona, to wchodziła gładko ;)

A tu powyżej ^^^^ Pedro pokazuje jak się macha hula hopem…

A na koniec poszliśmy się przejść, zaproponowałam plażę, poszliśmy i okazało się, że w ogóle w przeciwnym kierunku poszliśmy i wylądowaliśmy po środku niczego :P Więc wróciliśmy pod dom i podjechaliśmy na plażę samochodami, bo był to kawałek drogi. Plaża nie imponuje wielkością obszaru zapiaszczonego…ale ma promenadę, po której bardzo miło się spaceruje, wzdłuż której są bary, restauracje i dyskoteki. Zastanawiam się tylko, że skoro plaża nie jest szeroka i w sumie nie ciągnie się wzdłuż całego wybrzeża (plaża-skały-plaża-skały, nawet w osławionym Cascais), to czemu są tu takie dzikie tłumy turystów? Lepsza plaża jest po drugiej stronie delty Tagu - Costa da Caparica, zresztą wybieramy się tam niebawem.
Ahh, no i na koniec przyjaciel Pedro nas podrzucił do Lizbony, więc 1,30? zostało w kieszeni ;)